ADELAIDE, PORT AUGUSTA, COOBER PEDY


 

ENGLISH VERSION ON THE BOTTOM 

 

Dzień 15: Adelaide

Będąc już w Melbourne skontaktowaliśmy się z firmą, z której wypożyczaliśmy campervana, żeby zgłosić piszczące hamulce. Umówili nas do mechanika w Adelaide, bo było to najbliższe duże miasto na naszej drodze. Po dojechaniu do Adelaide od razu zawieźliśmy auto do warsztatu, gdzie stwierdzili, że hamulce były już w stanie agonalnym i całe szczęście nie rozbiliśmy się przez nie nigdzie po drodze ;). W trakcie wymiany poszliśmy zwiedzać miasto. Zaczęliśmy od Botanic Gardens – bardzo popularnej atrakcji, która jest właściwie w każdym australijskim mieście, jednak niestety te w Adelaide wypadały dosyć blado przy tych w Canberze czy Melbourne ;). Pomimo tego, ze w stolicy Australii Południowej mieszka 1,4mln mieszkańców, czyli 4 razy więcej niż w Canberze, to prawdę mówiąc nie jest jakoś super tłoczno czy ciasno. Dodatkowo w samym centrum miasta nie ma zbyt wielu ciekawych atrakcji turystycznych. Przeszliśmy się Rundle Mall – główną promenadą handlową w mieście. Przyjemnym miejscem jest ścieżka nad rzeką Torrens, gdzie jest dużo parków i zieleni. Po obejściu właściwie całego centrum w jakieś 2-3 godziny poszliśmy odebrać auto z warsztatu, jednak z różnych powodów nie dali rady go naprawić więc….musieliśmy zostać w Adelaide jeszcze jeden dzień ;).

IMG_9999a21
Adelaide Botanic Gardens
IMG_9999a22
Adelaide Botanic Gardens
IMG_7845_watermarked_resized
Adelaide Botanic Gardens
IMG_9999a33
Torrens River and park
IMG_9999a34
Street Art
IMG_9999a26
Rundle Mall
IMG_9999a35
Sweet Shop 😉

Dzień 16: Adelaide

Pierwszą rzeczą z samego rana było oczywiście ponowne zawiezienie auta do mechanika. W międzyczasie poszliśmy trochę ponerdzić na komputerach w kawiarni – pisanie postów i wybieranie zdjęć na tego bloga zajmuje naprawdę sporo czasu !! ;). Po południu auto było już gotowe do odbioru i pojechaliśmy w moim zdaniem najciekawsze miejsce w całym mieście – Glenelg Beach. Jest to dosyć imprezowa i energiczna dzielnica z restauracjami, barami i ładną plażą, gdzie oglądaliśmy kolejny piękny zachód słońca nad oceanem :). Po przyjemnym siedzeniu na plaży przyszedł czas na bardziej przyziemne rzeczy – musieliśmy zrobić konkretne zakupy spożywcze i zapasy na pierwszą cześć naszego pobytu w outbacku, czyli na minimum tydzień – do Alice Springs. Jako, że najważniejszą rzeczą na australijskiej pustyni jest woda, to kupiliśmy jej dosyć dużo – 60 butelek 1,5-litrowych i 3 baniaki 10-litrowe, powinno starczyć :D. Późnym wieczorem wyjechaliśmy już z pięknego i niesamowicie interesującego miasta, jakim jest Adelaide i nocowaliśmy na oficjalnym, darmowym kampingu po drodze na północ 🙂

IMG_7861_watermarked_resized
St Peter’s Cathedral
IMG_9999a37
Glenelg Beach
IMG_7868_watermarked_resized
Glenelg Beach 🙂
IMG_9999a45
Glenelg Jetty
IMG_9999a46
Sunset at Glenelg Beach
IMG_7895_watermarked_resized
Sunset at Glenelg Beach
IMG_9999a52
Water supplies for outback ;))
IMG_9999a53
No more passengers in here 😉

Dzień 17: Port Augusta

Tak to właśnie jest z darmowymi, oficjalnymi kampingami – każdy może tam spać. Tyle dziwaków, ile było na tym kampingu, nie widzieliśmy przez nasz cały wyjazd ;). Jeden koleś od 7 rano jeździł w kółko na rowerze (dosłownie w kółko, dookoła jednego kamienia 😉 ), po 2 godzinach jak się zmęczył, to wyjął piwo i dalej jeździł w kółko, ale z piwem ;). Takich jak on w tym miejscu było znacznie więcej ;). Po drodze do Port Augusta znaleźliśmy kolejne słone różowe jezioro, jednak tym razem znacznie większe i na środku nadal mokre ;). Po południu dojechaliśmy do Port Augusta – miasteczka z 14tys. mieszkańców, ale umieszczonym dosyć korzystnie geograficznie – wciąż nad wodą, nad zatoką, jednak jest to ostatnie “większe” miasto przed pustynią, dzięki czemu jest pewnego rodzaju bramą do outbacku.  Standardowo najciekawsze miejsce wg mnie, to promenada i park wzdłuż zatoki. Oprócz tego w mieście nie ma zbyt wiele atrakcji, jednak jest to dobre miejsce na postój i ostatnie zakupy przed wyjazdem w dzicz ;).

IMG_9999a54
Pink salt dried lake :))
IMG_7896_watermarked_resized
Hmmm….what’s that ;)?
IMG_9999a59
Pink salt lake !
IMG_9999a61
Port Augusta
IMG_7953
Port Augusta
IMG_7932_watermarked_resized
Port Augusta
IMG_7738
BBQ in Port Augusta
IMG_9999a67
To the outback !!

Dzień 18: Port Augusta –> Coober Pedy

Po kolejnym mroźnym poranku wyruszyliśmy w drogę na północ – na pustynię, czyli australijski outback :). Celem na dzisiaj było dotarcie do Coober Pedy – światowej stolicy wydobywania opali (trasa około 540km z Port Augusta). Udało nam się tam dojechać późnym popołudniem, więc zdążyliśmy jeszcze pozwiedzać co nieco i wejść na 2 punkty widokowe, z których widać prawie całe miasteczko i skąd obserwowaliśmy zachód słońca. Mieszka tam zaledwie 1600 mieszkańców, ale charakter miasta sprawia, że jest to popularna atrakcja turystyczna. Jedynym problemem są ogromna ilość natarczywych much, które są dosłownie wszędzie !! Pomimo, że braliśmy prysznic tego samego dnia, to nadal obsiadały nas bardzo gęsto….Jako, że był już wieczór i wszystko było pozamykane, to zostawiliśmy dalsze zwiedzanie na kolejny dzień.

IMG_0168
Coober Pedy welcome to 😉
IMG_7969_watermarked_resized
Space shuttle ;))
IMG_0178
Sunset in Coober Pedy
IMG_7987_HDR_watermarked_resized
Sunset in Coober Pedy

Dzień 19: Coober Pedy

Z samego ranka zabraliśmy się za szybkie zwiedzanie największych atrakcji miasta. Tak, jak pisałem wcześniej w okolicach miasta nadal wydobywa się opal, a w samym mieście jest wiele wzniesień, górek po eksploatacji i to co najciekawsze – wiele podziemnych budynków !! Tutaj też nagrywali Mad Maxa i kilka innych filmów korzystając z nietypowego wyglądu tego miasteczka. Ze względu na wysokie temperatury latem i stosunkowo srogie zimowe noce wiele domów było “wykuwanych” pod ziemią :). Podobnie z kościołami :). Zwiedziliśmy kilka takich budynków i robią naprawdę niesamowite wrażenie :). Wykuwanie domów, czy kościołów w skałach nie należy na pewno do najprostszych rzeczy, ale dla chcącego nic trudnego :). Dzięki temu przez większość roku mieszkańcy mieli w środku temperaturę około 20 stopni, bez względu na to, czy na zewnątrz było 50 stopni, czy -5 ;). Około 11 musieliśmy niestety wyruszać w dalszą drogę – do kolejnego miejsca mieliśmy 750km i szczęśliwie udało nam się to przejechać. Trasa momentami wyglądała już bardzo surowo i pustynnie, jednak były też momenty, kiedy było stosunkowo dużo zieleni i drzew, mimo pustynnego klimatu i dosyć jałowej ziemi :). Dzisiejszą noc spędzamy 40km od jednej z największych atrakcji Australii – Uluru :)).

IMG_7997
Underground church #1 🙂
IMG_8002
Inside the church
IMG_8010
Underground church #2
IMG_8011
Inside…;)
IMG_8017
Undeground house !!!
IMG_8019
Swimming pool in the outer part of underground house ;))
IMG_8024
Living room….
IMG_8031
Bedroom 🙂
IMG_8041
Coober Pedy lookout

 

ENGLISH
Day 15: Adelaide

When we were in Melbourne we contacted the company, from which we hired the campervan to report squeaking brakes. They arranged an appointment for us to mechanic in Adelaide, as it was the closest big city on our way. When we got to Adelaide we took the car to the garage, where they found out that the brakes were already in terrible condition ;). During the repair we went to see the city. We started from the Botanic Gardens – a very popular attraction, which is actually in every Australian city, but unfortunately these in Adelaide were not as interesting as the ones in Canberra or Melbourne ;). Despite the fact that in the capital of South Australia, there are 1.4 million people, which is 4 times more than in Canberra, the truth is that it’s not super busy or crowded. Additionally, in the city center there are not too many interesting tourist attractions. We walked to Rundle Mall – the main shopping promenade in the city. A nice place is the path along the river Torrens, where there is a lot of parks and green areas. After we walked around entire city centre in about 2-3 hours we went to pick up the car from the garage, but because of various reasons they didn’t manage to fix it… so we had to stay in Adelaide for one more day;).

IMG_9999a21
Adelaide Botanic Gardens
IMG_9999a22
Adelaide Botanic Gardens
IMG_7845_watermarked_resized
Adelaide Botanic Gardens
IMG_9999a33
Torrens River and park
IMG_9999a34
Street Art
IMG_9999a26
Rundle Mall
IMG_9999a35
Sweet Shop 😉

Day 16: Adelaide

The first thing we did in the morning was to bring the car again to the mechanic. While the car was being repaired, we went to a cafe to do some things on laptops – posting and selecting photos for this blog is really time consuming !! ;). In the afternoon, the car was ready to pick up so we drove to, in my opinion, the most interesting place in the whole city – Glenelg Beach. It’s quite active and energetic suburb with restaurants, bars and a wonderful beach, where we were  watching another beautiful sunset over the ocean :). After a pleasant time on the beach we had to do few less pleasant things such as big grocery shopping and some supplies for outback, at least for the next 7 days, up to Alice Springs. The most important thing in the Australian desert is water, so we bought 60 1,5-litre and 3 10-litre cask water, should be enough :D. Late in the evening we left this beautiful and incredibly interesting city and we stayed on the official free campsite on the way to Port Augusta 🙂

IMG_7861_watermarked_resized
St Peter’s Cathedral
IMG_9999a37
Glenelg Beach
IMG_7868_watermarked_resized
Glenelg Beach 🙂
IMG_9999a45
Glenelg Jetty
IMG_9999a46
Sunset at Glenelg Beach
IMG_7895_watermarked_resized
Sunset at Glenelg Beach
IMG_9999a52
Water supplies for outback ;))
IMG_9999a53
No more passengers in here 😉

Day 17: Port Augusta

That’s how it is with the free campsites – everyone can sleep there. We haven’t seen that many freaks during the whole trip as we’ve seen at this camp area in one night;). One guy was riding a bicycle in a circle from 7am (literally in a circle around a stone;)), after 2 hours he got tired, but he took a beer and keep on riding, but with beer;). He wasn’t the only weirdo at the campsite, but never mind;). On the way to Port Augusta we again found a pink salt lake, but this time much bigger than last time and there was still some water in the middle ;). In the afternoon we arrived in Port Augusta – the town of 14k residents, but quite strategically located – next to the water, but already close to the outback, this is the last “major” town before the desert, so it’s a kind of gateway to the outback. The only interesting places for me was a promenade and park along the bay, it’s not a big town ;). There are not so many big attractions in there, but that’s a good spot to stop and it’s the last place where you can do some bigger shopping before going into the wild part of Australia ;).

IMG_9999a54
Pink salt dried lake :))
IMG_7896_watermarked_resized
Hmmm….what’s that ;)?
IMG_9999a59
Pink salt lake !
IMG_9999a61
Port Augusta
IMG_7953
Port Augusta
IMG_7932_watermarked_resized
Port Augusta
IMG_7738
BBQ in Port Augusta
IMG_9999a67
To the outback !!

Dzień 18: Port Augusta –> Coober Pedy

After another chilly morning we started to head north  – to the australian outback :). Our aim for today was to get to Coober Pedy – world’s capital city for opal mines (it’s around 540km from Port Augusta). There are only 1600 people living in here, but the town’s appearance and  character make it a very popular tourist attraction. The only problem are insistent flies, as there are a loooooot of them they are everywhere and are sitting on your face, head and whole body all the time !! We got there in the late afternoon, so we managed to walk a bit around the city and go to 2 lookouts, from where you can see almost the whole town and from where we were watching the sunset :). Later it was already too late for further visiting, so we went sleep and left the rest of the spots for tomorrow.

IMG_0168
Coober Pedy welcome to 😉
IMG_7969_watermarked_resized
Space shuttle ;))
IMG_0178
Sunset in Coober Pedy
IMG_7987_HDR_watermarked_resized
Sunset in Coober Pedy

Dzień 19: Coober Pedy

Early in the morning we started taking a look around the most popular places in the town. There are still many opal mines around the city, there are many hills after mining in the town itself and what’s the most interesting – there are many underground buildings !! Also here, in Coober Pedy, they were making a Mad Max and few other movies taking advantage of very untypical character and appearance of this place. Due to high temperatures in summer and quite cold winter nights many buildings and houses were carved and digged underground :). Similar with churches :). We visited few of these buildings and they are really impressive :). Carving in rocks and digging deep underground is probably not the easiest thing to do, but it’s not impossible ;). Thanks to that during most of the year people in their houses had a temperature around 20 degrees regardless if outdoor there was 50 degrees or -5 ;). Around 11am we had to keep on going further north – we had to drive around 750km to the next spot and luckily we managed to get there, but quite late in the evening. The road and surroundings were really bare and red, but surprisingly there were still some moments when we could see some grass and trees, despite the dry and hot climate and quite barren soil. Today we are sleeping 40km from one of the biggest attraction in the whole Australia – Uluru  🙂

IMG_7997
Underground church #1 🙂
IMG_8002
Inside the church
IMG_8010
Underground church #2
IMG_8011
Inside…;)
IMG_8017
Undeground house !!!
IMG_8019
Swimming pool in the outer part of underground house ;))
IMG_8024
Living room….
IMG_8031
Bedroom 🙂
IMG_8041
Coober Pedy lookout
Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s