CANBERRA, GÓRA KOŚCIUSZKI, WILSONS PROMONTORY // CANBERRA, MT KOSCIUSZKO, WILSONS PROMONTORY NP


 

ENGLISH VERSION ON THE BOTTOM 

 

DZIEŃ 1: LET’S GET IT STARTED !!!

To właśnie dzisiaj rozpoczęliśmy naszą 50-dniową wycieczkę campervanem po Australii !! Coś na co czekałem od kiedy przyleciałem na Antypody, w końcu udało mi się to marzenie zrealizować:)). Po uzbieraniu pieniędzy i odpowiednim przygotowaniu całej podróży w końcu wyruszyliśmy w trasę, a zaczęliśmy od…wydostania się z Sydney, co wcale nie było takie łatwe;p. Tego dnia mieliśmy w planach dojechać jak najbliżej Canberry, zatrzymaliśmy się po drodze w małym miasteczku Goulburn, gdzie generalnie nie było nic specjalnego, ale chociaż zjedliśmy dobry obiad;). Po drodze, zgodnie z tym co mówili nam znajomi, widzieliśmy non stop jakieś dzikie i szalone zwierzęta – papugi latające tuż przed szybami samochodów, kangury stojące przy samej drodze i niestety sporo martwych zwierzaków przy drodze – głównie kangury i wombaty. Na noc zatrzymaliśmy się około 50km od Canberry, przy jeziorze, które okazało się wielkim polem, na którym pasły się krowy, bo woda póki co wyparowała i cały zbiornik jest wysuszony:). Spać poszliśmy dosyć wcześnie, była to nasza pierwsza noc w camperze i jak się miało okazać, wiele nas ona nauczyła;).

IMG_6481_watermarked_resized
Dream team 😉
DSC00304
On the way to Canberra !

Dzień 2: Canberra

Nie przewidzieliśmy jednej rzeczy…W Sydney, które leży przy samym oceanie w nocy bywało ostatnio zazwyczaj około 18-20 stopni. Tutaj, po wielokrotnym budzeniu się w nocy z zimna, ostatecznie o 4 rano sprawdziłem temperaturę powietrza i wynosiła ona 9 stopni, nie byłoby aż takiej tragedii, gdyby nie to, że spaliśmy przy otwartych oknach;). Cóż, człowiek uczy się na błędach, jestem pewien, że już więcej czegoś takiego nie zrobimy…Po mroźnym poranku dojechaliśmy po niecałej godzinie do centrum Canberry, miasta leżącego po środku niczego;). Zdecydowanie nie jest to największa stolica na świecie. Powiedziałbym wręcz, że jest raczej niewielka mieścina o niezbyt dużej gęstości zaludnienia i o dużej ilości terenów zielonych, co akurat jest bardzo pozytywne. Całe centrum można przejść bez problemu na piechotę, jest ono naprawdę małe. Jak na stolicę przystało jest tu bardzo wiele placówek dyplomatycznych, urzędowych itp. Znajduje się tu również stary i nowy parlament, muzea, galerie itp., które oczywiście odwiedziliśmy, ale pomimo ciekawej architektury i bogatego wnętrza budynków, nie wzbudziły one jakoś specjalnie mojego zachwytu, ale to co mi osobiście najbardziej przypadło do gustu, to wiele parków i zieleni. Prawdę mówiąc zajmują one prawdopodobnie więcej terenu, niż obszary zabudowane:). Wspięliśmy się na lokalną górę, gdzie po drodze spotkaliśmy sporo kangurów, pomimo faktu, że było to przy samym centrum miasta:).

IMG_6528_watermarked_resized
New Parliament in Canberra
IMG_9530
New Parliament in Canberra
IMG_6519
My new job ;))
IMG_9533
Parliament from inside
IMG_6554
Australian War Memorial – soldiers parade
IMG_9544
Australian War Memorial – list of war victims…

Dzień 3: Canberra

Drugi dzień w Canberze spędziliśmy bardziej w naturze, zaczynając od odwiedzenia Botanic Gardens, które są dużo bardziej spektakularne i ciekawe niż te w Sydney. Są bardzo duże, można przejść się po lesie deszczowym, po Red Centre stylizowanym na typowy australijski outback – czerwony i surowy, a także wielu innych klimatycznych sekcjach. Niedaleko stamtąd znajduje się najwyższa wieża widokowa w mieście, z której można zobaczyć jak naprawdę wygląda Canberra, czyli tak jak pisałem wcześniej – głównie pola i lasy:)). Tego dnia po południu jechaliśmy już dalej – w najwyższe australijskie góry (Kosciuszko National Park) – do Jindabyne:). Na miejsce dojechaliśmy późnym wieczorem. Tym razem byliśmy już mądrzejsi. Przed pójściem spać dobrze sprawdziliśmy prognozę pogody – w nocy miał pęknąć kolejny rekord temperatury: 7stopni:). Zamknęliśmy wszystkie okna, pozakładaliśmy na siebie furę ciuchów i zawinęliśmy się w śpiwory. Dało się tak przeżyć;)

IMG_9572
Botanic Gardens – Red Centre 😉
IMG_9593
Telstra Tower
IMG_9590
That’s how the capital city looks like ;))
IMG_9585
Canberra’s Central Business District 🙂

Dzień 4: Góra Kościuszki

Dzisiaj około 10 dojechaliśmy do Thredbo (ok. 30km od Jindabyne) – kurortu narciarskiego u podnóża najwyższego szczytu Australii – Góry Kościuszki (2228m.n.p.m.). Pogoda była piękna, ale i tak byliśmy zdziwieni, że mimo tego, że jest już jesień, to w miasteczku była fura ludzi i nie było gdzie zaparkować. Jednak była to niedziela i na dodatek były jakieś zawody rowerowe, więc that’s ok. Zaczęliśmy wspinaczkę dosyć późno, bo o 10:50. Większość ludzi korzysta z wyciągu krzesełkowego i omija najtrudniejszą część trasy, która generalnie wiedzie po dosyć stromym zboczu góry, gdzie w zimie normalnie są stoki narciarskie. My jednak nie poszliśmy na łatwiznę i weszliśmy tam pieszo. Znaki pokazywały 2-3h hikingu. Nam zajęło to 1h20min, w połowie wspinaczki przestałem mówić, żeby oszczędzać tlen, bo było dosyć męcząco. Pomogło:). Na górze miałem tylko nadzieję, że dalsza część trasy będzie już z górki. Niestety dalej było pod górę, ale na szczęście było już dużo łatwiej i bardziej płasko niż na początku:). Od górnej stacji wyciągu, skąd większość zaciętych wędrowników zaczyna swój ogromnie trudny hiking po prawie prostej trasie, dojście na szczyt i z powrotem powinno zająć około 5-6h. My jednak musieliśmy się spieszyć, bo było już stosunkowo późno. Znowu pobiliśmy kolejny rekord i na szczycie Góry Kościuszki zameldowaliśmy się o 14:). Traska jest piękna. Przejrzystość powietrza i pogoda były idealne, widoki niesamowite, trasa obfituje zarówno w skały, kamienie, jak i mokradła, trawy, pola i drobne jeziora. Nie są to bardzo strome i spiczaste góry, jednak zdecydowanie robią wrażenie:).

IMG_9600
Chairlift to the top station
IMG_9612
On the way up 😉
IMG_9633
Views on the way
IMG_9623
On the top on Mt Kosciuszko ;))
IMG_9626
Another polish guy on the top 🙂

Dzień 5: Jindabyne –> Port Albert

Drugiego dnia naszego pobytu w Jindabyne pozwiedzaliśmy trochę okolicę, która jest również bardzo urokliwa. Miasteczko położone jest nad pięknym górskim jeziorem, które wygląda niesamowicie o wschodzie słońca:). Kąpieli nie próbowaliśmy, bo drugiej nocy temperatura powietrze była podobnie marna, jak pierwszej:). Po południu wyjechaliśmy w kolejne miejsce, Port Albert, znajdujące się zaraz przed Wilsons Promontory National Park:).

IMG_6577_watermarked_resized
Jindabyne’s lake at the sunrise
IMG_6596-Edit_watermarked_resized
Jindabyne’s lake at the sunrise
IMG_6604_watermarked_resized
Cheerful team ;))

Dzień 6: Wilsons Promontory National Park.

Tak pięknych widoków się nie spodziewałem:). Myślałem, że w drodze na Górę Kościuszki mieliśmy okazję podziwiać niesamowite krajobrazy, ale to, co znaleźliśmy w Wilsons Promontory NP przebiło chyba nawet i najwyższy szczyt Australii. Sam park jest ogromny, więc trzeba się zdecydować, co dokładnie chce się zobaczyć i ile ma się czasu. My mieliśmy niestety tylko około 6-7 godzin, więc całodzienne traski odpadały. Wybraliśmy się więc na bardzo popularny hiking na Mt Oberon, skąd “podobno” jest piękny widok:). Trasa dosyć łatwa – wchodziły nawet rodziny z dziećmi, mimo marudzenia i płaczu dzieci ;p. Wejście na górę zajmuje około 50 minut. Widok z góry……… Zdecydowanie moje TOP 10 najlepszych widoków, jakie widziałem w życiu !!!! Ze szczytu jest panorama niemalże całej okolicy – znacznej części parku, wszystkich przybrzeżnych gór i samego ogromnego oceanu o pięknej błękitnej wodzie. Pomimo ogromnego wiatru (autentycznie myślałem, że mi urwie głowę) spędziliśmy tam prawie godzinę. Takie widoki zostają w głowie na zawsze, aż nie chciałem stamtąd odchodzić…

Po zejściu na dół zdążyliśmy jeszcze udać się na popularną Squeaky Beach, o niesamowitym drobnym piasku i wielkich rudawych kamieniach wyrzuconych na plażę. Wrażenia jak w raju:). Jednak nie mogliśmy tam zostać za długo, bo musieliśmy już jechać dalej, a jak wiadomo jazda w nocy po Australii nie jest do końca bezpieczna;).

 

IMG_6669_watermarked_resized
Normal view in some national parks in Australia 😉
IMG_6707_watermarked_resized
VIEW FROM MT OBERON !!! TOP 10 !!! :)))
IMG_9693
Panorama from Mt Oberon
IMG_9699
Extremely windy, but still possible to jump ;))
IMG_6720_watermarked_resized
Mt Oberon lookout 🙂
IMG_9703
Squeaky Beach
IMG_6738_watermarked_resized
Squeaky Beach 🙂

 

ENGLISH:

DAY 1: LET’S GET IT STARTED !!!

Exactly today we started our 50-day campervan journey around Australia !! That’s the thing I was waiting for since I arrived in Down Under and finally this dream is coming true:)). After saving money for months and proper preparation for this journey we finally began our trip and we started with….trying to get out of Sydney, which is not that easy ;p. The plan for this day was to get as close to Canberra as possible, on the way there we stopped in Goulburn, where there was basically nothing special, but at least we ate a good dinner;). There were many wild and crazy animals on the road, that’s what our friends told us (welcome to Australia;) ) – parrots flying just in front of car windscreens, kangaroos standing next to the road and unfortunately many dead animals on the road – mostly kangaroos and wombats. We spent the night around 50km from Canberra, next to the lake which appeared to be a big field with a lot of cows, because the whole water evaporated and now the whole basin was totally dried:). We went sleep quite early, it was our first night in the campervan and later on appeared to be quite a tough night;).

IMG_6481_watermarked_resized
Dream team 😉
DSC00304
On the way to Canberra !

Day 2: Canberra

We didn’t predict one thing…In Sydney, which is just next to the ocean the temperature at night was recently around 18-20 degrees. Here after waking up several times at night because of the freezing cold I eventually checked the temperature at 4am and it was 9 degrees, it wouldn’t be that bad, but we slept with our windows wide open;). Well, I’m pretty sure we won’t do such a thing anymore…After a chilly morning we finally arrived in Canberra, the city located in the middle of nowhere;). It’s definitely not the biggest capital city in the world. I’d say it looks rather small, is not very densely populated, with plenty of green areas and parks, which is actually quite good. You can easily walk around the whole city centre within few hours, it’s really small and compact;). As it is a capital city, there are obviously many governmental institutions and buildings. There is also an old and new parliament, many museums and art galleries, we visited some of them, but despite their untypical architecture and design and very rich interior decorations they didn’t amaze me that much, the things which I personally liked the most in the city were all the parks and hiking trails. We walked up on one of the local hills, we met there a lot of kangaroos, even though it was just next to the city centre.

 

IMG_6528_watermarked_resized
New Parliament in Canberra
IMG_9530
New Parliament in Canberra
IMG_6519
My new job ;))
IMG_9533
Parliament from inside
IMG_6554
Australian War Memorial – soldiers parade
IMG_9544
Australian War Memorial – list of war victims…

Day 3: Canberra

We spent the second day in Canberra mostly in the nature, starting with visiting Botanic Gardens, which are much more spectacular and more interesting than the ones in Sydney. They are very big, you can walk around the rainforest section, Red Centre section (looks like typical Australian outback) and many other beautiful sections. Not far from these gardens there is the highest viewing tower in the city, from which you can see the whole surrounding and check how exactly the whole city looks like. As I said before – there are mostly parks and forests;)). In the afternoon we were already driving to the next destination – the highest Australian mountains (Kosciuszko National Park) – to Jindabyne:). We arrived there in the late evening. This time we were much smarter. Before we went sleep, we checked the weather forecast very carefully – there was supposed to be a new temperature record on our trip: 7degrees Celcius. We closed all the windows, put on a lot of clothes and slide tightly into sleeping bags. We survived;).

IMG_9572
Botanic Gardens – Red Centre 😉
IMG_9593
Telstra Tower
IMG_9590
That’s how the capital city looks like ;))
IMG_9585
Canberra’s Central Business District 🙂

Day 4: Mt Kosciuszko.

Today at around 10am we arrived in Thredbo (around 30k from Jindabyne) – ski resort in the highest mountains in Australia (Mt Kosciuszko – 2228m a.s.l). Weather was beautiful, but we were surprised that despite the fact that it’s already autumn there were still so many people in the village and we couldn’t find a place to park the campervan. It was because it was Sunday and there were some bike downhill competition. We started our hike quite late, at around 10:50am. Most of the people use the chairlift and omit the most difficult part of the hiking trail which is the steepest and goes exactly at the same place where the ski trails are in winter. We took the challenge and instead of taking the chairlift we hiked the whole way up. The signs were showing 2-3hrs of hike. We did it in 1hr 20mins, in the middle I stopped talking to safe some oxygen, as it was quite exhausting. It helped;). At the top station of the chairlift I just hoped that the next part of the hiking will be downhill. Obviously it wasn’t, but at least it was easier and more flat than the first part. From this place, where most of the ambitious travelers start their extremely difficult hiking on almost flat trail, return way to Mt Kosciuszko should take 5-6hrs. We had to hurry, as it was already quite late. We beat another record and we get to the top at 2pm. The track is beautiful. The air was very clear and the weather was just awesome. amazing views, there are many rocks, stones, but also some small swamps, lakes, field, etc. They aren’t the steepest mountains in the world, but they are still very impressive:).

IMG_9600
Chairlift to the top station
IMG_9612
On the way up 😉
IMG_9633
Views on the way
IMG_9623
On the top on Mt Kosciuszko ;))
IMG_9626
Another polish guy on the top 🙂

Day 5: Jindabybne

On our second day in Jindabyne we walked a little around the neighbourhood, which is also very picturesque. The whole village is located just next to the mountain lake which looks amazing at the sunrise:). We didn’t swim, as the second night here was as cold as the first one;). In the afternoon we drove to the next place, to Port Albert, just next to Wilsons Promontory National Park:).

IMG_6577_watermarked_resized
Jindabyne’s lake at the sunrise
IMG_6596-Edit_watermarked_resized
Jindabyne’s lake at the sunrise
IMG_6604_watermarked_resized
Cheerful team ;))

Day 6: Wilsons Promontory NP.

I didn’t expect such a wonderful views:). I thought that on the way to Mt Kosciuszko we had a chance to see really amazing landscapes, but what we found in Wilson Promontory NP was simply stunning !! The whole park is massive, so you have to decide what exactly you’d like to see and how much time do you have. Unfortunately we only had around 6-7hrs, so we had to eliminate all the longer tracks. We decided to go up to the famous Mt Oberon, from where there was supposed to be “quite a nice view”:). This trail was actually quite easy – even the whole families with kids were going up, despite the children’s complaints and crying ;p. It takes around 50 minutes to get to the peak. The views from the top…..Definitely my TOP 10 best views I’ve ever seen in my life !!!! From Mt Oberon there is an almost 360 degree view on almost whole surrounding – big part of the park, all the coastal mountains and on the whole ocean with beautiful azure water. Despite extremely strong wind (I literally thought it will blow my head off) we spent there almost an hour. Such views stay in mind forever, I really didn’t want to leave this place….

After we went back down we managed to get to another popular place, Squeaky Beach, with amazingly soft sand and huge red stones thrown on the beach. I felt like in paradise:). Unfortunately we couldn’t stay there too long, as it was getting dark and as you already know, it’s quite dangerous to drive a car at night in Australia;).

IMG_6669_watermarked_resized
Normal view in some national parks in Australia 😉
IMG_6707_watermarked_resized
VIEW FROM MT OBERON !!! TOP 10 !!! :)))
IMG_9693
Panorama from Mt Oberon
IMG_9699
Extremely windy, but still possible to jump ;))
IMG_6720_watermarked_resized
Mt Oberon lookout 🙂
IMG_9703
Squeaky Beach
IMG_6738_watermarked_resized
Squeaky Beach 🙂
Advertisements

3 thoughts on “CANBERRA, GÓRA KOŚCIUSZKI, WILSONS PROMONTORY // CANBERRA, MT KOSCIUSZKO, WILSONS PROMONTORY NP

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s