AUSTRALIJSKIE WESELE // AUSTRALIAN WEDDING


W zeszłą sobotę miałem okazję być po raz pierwszy na australijskim weselu ! Tym razem wyjątkowo w innej roli niż zwykle, pracowałem przy obsłudze ;). Zaaplikowałem do niesamowitego miejsca – pałacu sprzed ponad 120 lat, o nazwie Curzon Hall, wybudowanego przez pewną DOSYĆ ZAMOŻNĄ rodzinkę – fotka poniżej :). Cała rezydencja jest olbrzymia i może się w niej odbywać nawet 6 wesel JEDNOCZEŚNIE !! Mimo, że był to mój pierwszy raz w takiej roli, to zostałem wydelegowany do obsługi największej z sal, na której było 390 gości !! Jakaś masakra, para młoda chyba sprzedawała wejściówki na swoje wesele na ebay’u albo zaprosiła wszystkich znajomych z facebooka :). Były 2 przystawki, 2 dania główne, 2 desery x390 osób = 2340 talerzy do rozdania, a potem do zebrania, nicee :). Nie ukrywam, że przez pierwsze 5 godzin, to nie wiedziałem za bardzo co się dzieje, latałem tylko w te i we wte. Co ciekawe, wesela w Australii różnią się znacząco od tych w Polsce :). Impreza zaczynała się w miarę normalnie, o 17:00, jednak kończyła się o 23:30, WHAT ?!? Przecież to nawet nie połowa polskiego wesela, u nas dopiero o północy zaczyna się właściwa wixa ! Jednak tutaj jest inaczej, ludzie nie imprezują do upadłego (czyli do 4 rano jak w PL), oczywiście niektórym gościom udało się już zezgonować o 23 :). Nie było też oczepin, ani żadnych podobnych zabaw (przynajmniej nie zauważyłem), a tort był na samym początku. Punkt 23:30 zaczęliśmy zbierać wszystko ze stołów, prawie wyrywając ludziom kieliszki z rąk, haha, bo sala opłacona tylko do 23:30. Pan młody miał korzenie włoskie, był niski, łysy i przypakowany, z tatuażami wystającymi spod koszuli w każdym miejscu, nawalił się okrutnie. Na koniec DJ puścił piosenkę z Dirty Dancing, przy której Patrick Swayze podnosił swoją partnerkę wysoko do góry (chyba każdy zna tą scenę 😉 ). Wszyscy zachęcali chwiejącego się pana młodego, żeby zrobił to samo, oczywiście podjął wyzwanie :D. Na szczęście goście przytrzymali pannę młodą w powietrzu, co zapobiegło spektakularnemu upadkowi ;).
Całkiem fajnie jest uczestniczyć w czymś takim i jeszcze dostawać za to pieniądze, oby tak dalej 🙂


ENGLISH:

Last Saturday I had the opportunity to be on an Australian wedding for the first time! This time in a different role than usually – I was working as a waiter;). I applied to work in such an amazing place – a palace more than 120 years old, called Curzon Hall, built by a QUITE WEALTHY little family – pic below :). The entire residence is enormous and it can take up to 6 weddings AT THE SAME TIME !! Even though it was my first time in this role, I was delegated to work in the largest hall, there were 390 guests !! Such a huge wedding, the bride and groom were probably selling tickets for this party on eBay or invited all their friends from facebook :). There were 2 entrees, 2 main courses, 2 desserts x390 people = 2340 plates to serve and then to collect, nicee :). I must admit that for the first five hours, I didn’t actually know what was going on, I was just going back and forth with plates. What’s interesting weddings in Australia differ significantly from those in Poland :). The whole event began at 5pm, but ended at 11:30pm, WHAT?!? After all, it’s not even half of the Polish wedding, in Poland the main part of the whole party starts after midnight! But here it’s much different, people don’t party until they are totally drunk (or until 4am as in Poland), but still some guests managed to do it within this few hours :). There weren’t any special “wedding games”, as in Poland (or at least I haven’t noticed) and the wedding cake was at the beginning. Exactly at 11:30pm we started to clean all the tables, almost snatching glasses from people’s hands, haha, because the hall was rented only to 11:30pm. The groom had Italian origin, was a short, bald and muscular guy with tattoos everywhere and was terribly drunk. At the end of the wedding DJ played the famous song from Dirty Dancing movie, during which Patrick Swayze lifted his partner high up (I think everyone knows this scene;)). Everyone encouraged tottering groom, to do the same and he of course accepted the challenge :D. Fortunately other guests helped to hold the bride in the air, what prevented the spectacular collapse;).
It’s quite funny to participate in something like that and still get paid for it, keep it up 🙂

 

Curzon Hall. Source: http://www.petergeorges.com.au/blog/2014/7/15/venue-highlight-curzon-hall

 

 

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s